• Wpisów: 14
  • Średnio co: 141 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:13
  • Licznik odwiedzin: 25 387 / 2119 dni
 
onlybruno
 
Ok ,na początku chciałabym bardzo podziękować osobom ,które poświęciły swój czas ,przeczytały moje poematy i wyraziły swoją opinię.Dzięki dziewczyny ,jesteście kochane :*
Dziękuję również za liczne odwiedziny ,nie spodziewałam się tego...  
No to bez dłuższych wstępów zakańczam przedmowę i zamieszczam kolejną część :)

_________________________________________________


Nie mija jednak godzina ,gdy okazuje się ,że koniecznie muszę zjawić się w Brooklyn.Dlaczego to zawsze spada na mnie? Niestety nowe ,cudowne życie musi jeszcze poczekać...

*Brooklyn*

Do moich uszu dobiegła cicha melodia.Szybko domyśliłam się ,że wygrywana jest na gitarze.Jestem tak bardzo ciekawa kto tak wdzięcznie i delikatnie uderza w struny instrumentu.Siadam na ławce ,by móc rozkoszować się tym ,co słyszę.Zamykam oczy.Zatracam się w uroku chwili.Zastanawiam się gdzie może mieć źródło coś tak uroczego.Otwieram oczy i podążam w jej stronę.Przechodzę kilka metrów skręcam w jedną z bocznych uliczek miasta.Wzrok przykuł mi młody chłopak.Nie zauważył mojej obecności.Przeszłam więc jeszcze kilka kroków.Sama nie wiem co mną kieruje.Po chwili zajmuję miejsce obok niego wyrywając go tym samym z transu.Unosi wzrok.Ma piękne czekoladowe oczy.Te oczy...paraliżują zmysły.Jego ciemna karnacja doskonale harmonizuje z czarnymi loczkami.Patrząc na niego widzę jak wielką miłością darzy muzykę.Lekko opuściłam głowę na dół, zasłaniając twarz kurtyną z moich czarnych włosów.Po prostu jestem bardzo nieśmiała i zapewne moja twarz zalała się rumieńcem.Mam nadzieję, że umknie to jego uwadze.Siedzę nadal w tej pozycji ,nie zdobywam się na żaden ,nawet najmniejszy gest.Widzę jak nieznajomy rzuca na mnie ukradkowe spojrzenia, znów subtelnie uderza w struny instrumentu ,który spoczywa w jego rękach.
Posłał mi miły uśmiech,jednak nie był on zwyczajny lecz niezwykły i unikatowy.Mimowolnie odesłałam mu podobny. Odnoszę wrażenie (być może złudne),że mamy ze sobą ogromnie wiele wspólnego.Spontanicznie podaje mi instrument.Nie ukrywam,nigdy nie miałam w ręku gitary.Jestem więc nieco skrępowana całą sytuacją,nie powinnam tu być.
-Ja...nigdy nie grałam...-wycedziłam z nieco zmieszana miną,nie miałam pojęcia do czego dąży
-To nic...-nie zmieniał wyrazu twarzy
-Nie rozumiem-wskazałam na przedmiot-oddałam mu instrument-Proszę ,jest twoja-pośpiesznie zerwałam się z miejsca.Nie chciałam się spóźnić.
Pobiegłam do pociągu.

*

Nie chciała dłużej żyć w samotności.Czuła ,że  nie powinna tam zostać .Uciekła przed przyjaźnią ,zrozumieniem.Sama nie wiedziała dlaczego tak postąpiła.Siedziała ściśnięta pomiędzy przeszłością i (być może) utraconą przyszłością.Za każdym razem gdy znajdowała klucz do szczęścia,
zawsze ktoś wymienił zamek.Tym razem zrobiła to sama.Żałowała.Bowiem gdy krzyczysz , słyszą Cię wszyscy . Kiedy szepczesz , tylko Ci najbliżsi . Lecz gdy milczysz , usłyszeć Cię może tylko Twój przyjaciel.On zrozumiał.Widział jej ogromną miłość do muzyki.Te kilka ukradkowych spojrzeń,które tak dobitnie mówiły o tym co ważne.Teraz był jedyną piosenką, jaką chciała słyszeć, melodią szybującą przez atmosferę jej wrażliwego serca.Nie mogła zapomnieć, nie chciała...

*

*Los Angeles*

Czas zapomnieć o wszystkim , zostawić to co zaczęłam. Moje marzenia,plany,wizje...Czas zacząć żyć normalnie,patrząc przez pryzmat rzeczywistości.Oficjalne wracam do nowego miasta,zakończę to,co jeszcze nie zdążyło się zacząć.Będę szczęśliwa.Kiedyś...
Jestem na etapie chcenia wszystkiego czego mieć nie mogę.Irytujące.Marzenia...są jak bańki mydlane ,gdy tylko ich dotknę rozpływają się w powietrzu.Moje jest banalne...Zacząć wszystko od początku,jednak jestem pewna ,że nie ma bardziej skomplikowanego pod każdym względem.

Postanawiam wyjść na miasto,poznać nowych ludzi i dołączyć do mojego życia kilka nowych istnień.Siadam na ławce.Przemierzam wzrokiem ulicę,do moich uszu dobiega cicha melodia.Szybko zdałam sobie sprawę ,że dochodzi z jednego z pobliskich klubów.Wstaję.Stąpam powoli starając się wyłapać ,każdy dźwięk.Chcę,by ten moment trwał wieczność.Niestety, wieczność trwa zaledwie około trzech minut. Wraz z ostatnimi nutami piosenki,przekraczam próg klubu.Ściany pomalowana na szkarłatny kolor.Kilka niewielkich stolików i podest na którym stoi mikrofon.Świece nadają wnętrzu niesamowitego charakteru i niepowtarzalnego uroku.Zamykam oczy,do moich uszu dobiegają kolejne nuty,po chwili do melodii dołącza głos.



Otworzyłam oczy. To był on...

*

Poczuła strach , gorący i ściskający za gardło . Nie mogła oddychać. Przeczucie mówiło jej ,że zamieniła rzeczywistość w iluzję .Nie uchyliła powiek,nie miała odwagi.Co robić ? Nie miała pojęcia , czy starczy jej odwagi... Czy faktycznie chciała prawdy i autentyczności ? Czy nie łatwiej zasłonić starach iluzją i kłamstwami ?

Patrzył na nią. Nie wiedział czemu siedzi w bezruchu.Bał się wykonać jakikolwiek krok,nie wiedział co dalej zrobi...ale wiedział jedno,chciał jej pomóc.Zszedł ze sceny.Pokierował się w jej stronę.Otworzyła oczy...

*

-To ty...


____________________________________

Pozostawiam bez komentarza :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego