• Wpisów: 14
  • Średnio co: 141 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:13
  • Licznik odwiedzin: 25 387 / 2119 dni
 
onlybruno
 


Siadam wygodnie w fotelu obitym jasną skórą. Moją twarz owiewa ciepły wiosenny wiatr, wpadający prze uchylone okno. Biorę głęboki oddech, a do moich nozdrzy dostaje się piękny zapach kwitnącego bzu. Wodzę wzrokiem za przyjacielem, który właśnie parzy herbatę.Harry kupił ten dom niedawno. Leży na obrzeżach Los Angeles, w dolince. Zapewne przyjaciel uciekł tu przed światem, przed nękającymi go demonami monotonnej codzienności, przed samym sobą...Chyba udzieliła mu się ode mnie tendencja do wpadania w psychiczne dołki. Nie miałam pojęcia jak, ale to miejsce wydawało mi się do tego stworzone. Taka cisza, taki spokój...Coś oddziela to miejsce od rutyny, pogoni za złudzeniami. Tak jakby znaleźć swój azyl, swoją samotnię...


- Emy...- wyrywa mnie nagle z przemyśleń - Gapisz się na mnie. - mówi to mimo że stoi do mnie tyłem; nie myli się, zna mnie praktycznie na pamięć...
- Chciałbyś...- wytknęłam mu język, przyjaciel tylko się uśmiechnął stawiając przede mną  szklankę aromatycznej herbaty. Siada naprzeciw mnie.
Upijam łyk napoju. Wdaję się się z przyjacielem w rozmowę, która właściwie do niczego nie dąży. Lubię w ten sposób rozmawiać.
- Ok...Pójdę przygotować Ci miejsce do spania.-wstaje i kieruje kroki w stronę pokoju gościnnego.
- Nie ! - wyrywam nagle
- To co, chcesz spać z mną? -uśmiecha się  
- Wariat! - pochodzę i lekko go szturcham-Sama dam sobie radę.
Harry nawet nie próbuje ze mną dyskutować, wie, że jestem uparta.


*


Czuła go na sobie. Patrzył na jej próby okiełznania prześcieradła uśmiechając się pod nosem. On widział w niej coś więcej niż tylko przyjaciółkę, właściwie sam nie wiedział co do niej czuje. Pamiętał...Pamiętał wszystkie spędzone z nią chwile. Wspólne jedzenie orzeszków, tańczenie do rapu, śmianie się ze wszystkiego, śpiewanie bez znajomości tekstu, jazdę na jednym rowerze, dzielenie się czekoladą... Ten zbitek chwil zawsze nosił w sercu. Zakorzeniły się głęboko...Nigdy o nich nie zapominał i często po nie sięgał...Było mu ciężko. Czasem chciał poprostu oderwać się od rzeczywistości. Zapomnieć o problemach i o tym, co boli. Nie zważać na kłopoty. Nie kochać, nie czuć, nie cierpieć. Ta droga wydawała się najlepsza, jedak nie pozwolił ulecieć wspomnieniom z pamięci. Za bardzo ich potrzebował.



*


Po kwadrandsie poradziłam sobie z pościelą. Nie powinnam tu być, muszę szybko znaleźć jakieś mieszkanie. Na głowę zsunęły mi się dziesiątki myśli. Bruno...Nie daje mi spokoju czuję coś do nigo, ale nie potrafię tego okazać, może boję się odrzucenia. Zwariuję, lecz brakuje mi odwagi. Nie chcę, by zniknął z mojego życia. Nigdy nie dowiesz się, jak bardzo staram się uśmiechać...W środku rozpadam się na kawałki. Męczy mnie wieczna niepewnośc wobec niego. Nie chcę zepsuć mu życia. Zależy mi na jego szczęścu bardziej niż na własnym. Prawda jest taka, że czuję z nim więź. Silniejszą niż tylko znajomość. Staram się, robić wszystko jak najlepiej. Podchodzę do większości spraw z lekkim dystansem,  zraniono mnie już zbyt wiele razy. Ukrywam uczucia. Zgrywasz szczęśliwą, taką, która bawi się życiem. Jednak ja sama najlepiej wiem, że w głębi duszy jestestem dziewczyną, która ponad wszystko potrzebuje bliskości. Samotność mnie wykańcza, a ja po prostu boję się do tego przyznać.


*


Pokochała go. Wiedziała jednak, że jest szczęśliwy za każdym razem gdy miłała się z nim na ulicy. Zawsze miał przy sobie wspaniałą kobietę, którą najwyraźniej kochał. Nie pragnęła tego psuć mimo, że chciała go dla siebie. Wiedzała, że nie dorówna Chanel nawet w jedym procencie. Nie widziała w lustrze ideału, lecz słabą, pokrzywdzoną i nieidealną dziewczynę. Bruno w jej mniemaniu zasługiwał na coś więcej. Odpłynęła myślami do dalekiej przyszłości i uświadomiła sobie, że gdy któregoś dnia zobaczy go z uśmiechem na twarzy znów będzie szczęśliwa. Bo właśnie o to chodzi...



*

Jestem przygnębiona. Nie potrafię już więcej udźwignąć i znowu mój świat powoli zamienia się w pobojowisko...Zasłaniam się kurtyną z włosów i chowam twarz w dłonie. Do pokoju wchodzi przyjaciel.
- Emily...Znowu masz doła ? - pyta z nutą smutku w głosie
- Nie, poprostu...Nie mam pomysłu na siebie i życie...- mówię podnosząc wzrok - nie mam nadzieji...
- Nadzieji ? ... - przeciąga końcówkę wyrazu - A...Pamiętasz jak szukaliśmy razem bursztynów w piaskownicy ?
- Pamiętam...Byliśmy dziećmi...
- Nie prawda, byliśmy dokłanie tacy sami jak teraz...Tylko troszkę mniejsi...A co najlepsze to właśnie ty wymyśliłaś tą zabawę. Mówiłaś, żeby się nnie poddawać. Gdzie jest ta radosna dziewczyna ?
- Dorosła...
- Nie prawda. Ja  nadal widzę w Tobie małą Emy... - uśmiecha się i wychodzi
Harry i ten jego optymizm... Nie ukrywam, że badzo mi ulżyło. Może rzeczywiście nie powinna m się załamywać, wszystko przedemną. Jestem tylko człowiekiem, czasami rozsądek gdzieś mi ucieka i zwyciężają emocje.


*

Wzięła telefon. Zaczęła przeglądać listę kontaktów. Zatrzymała się, na wyświetlaczu widniał napis ' Bruno '. Wahała się nie miała odwagi żeby zadzwonić. Wiedziała, że natychmiast tego pożałuje. Dopóki nie poznała Bruno, nie wiedziała,że tak bardzo można chcieć o kogoś walczyć...Życie było dla niej jak hazard...Dziś miała wszystko, jutro - już nic...





________________________________________________

Póki co mało w tym Bruna, ale potrzebuję trochę czasu by rozkręcić akcję. :)
Wiem, że długo nie dodawałam odcinków...
Wybaczcie, nie mogłam . :(
Kocham :*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego